środa, 27 lipca 2011
Perpetum mobile

Gdzieś tam w głębinie meandrujących zakrętów nieświadomie pokonywanych,

wśród kosztowności w czerwonym atłasie nieustannie przepompowywanych,

wypływa samoczynnie źródło gaszące pragnienie sensu bez tłumaczenia,

które bije szczęśliwie niewysychając  pomimo globalnego przemęczenia.

 

Polegać na jego niezbadanych minerałach można zawsze i o każdej porze,

wypływ rozpala wgłębnie coraz mocniej, powoli rozlewając się na morze,

i nawet gdy przyjdzie zimny prąd, sztorm lub niespodziewany szkwał,

to ten wyziew nieprzerwanie będzie nadal i usilnie na przekór trwał.

 

Ocembrować całkowicie się jednak nie da i broni się przed zwojami,

nie chce być jedynie studnią bez dna i rządzi się własnymi prawami,

jest nieuchwytne mimo badań, pomiarów, przemyśleń okiełznanych,

właściwie bardzo chcąc nie znajdziesz ludzi w temacie obeznanych.

 

Wytryska czasem z ogromną siłą, a czasem bardzo leniwie podpływa,

obojętnie w jakim tempie z czasem świat nam skutecznie przykrywa,

trzyma poziom, wiruje, szaleje, niesie z prądem, wciąga wszelkie wady,

przebiegle wędrując ukrywa lub odkrywa na przetrwanie wszelkie rady.

 

Choćby na świecie ktoś spędził czas tylko na poznanie tego zadowolenia,

to nie opracuje receptury, patentu ani żadnego skutecznego pozwolenia,

ogłaszam jednak jako pierwszy na cały świat: znalazłem lek na wszystko,

uważane za nieistniejące, a jednak możliwe wiecznie ruchome zjawisko!!!

wtorek, 04 listopada 2008
Głowa do góry
Na chwilę stań,
non stop nie gań,
dla siebie drań,
nie kończ zdań.
Między wersami,
innymi drogami,
dotrzesz tam gdzie,
Twój mózg to wie.
Gdy złapiesz go,
to wiesz jak szło,
i wszystko zdasz,
gdy odetchniesz w czas.
Nim zapieje kur,
nie trafisz w mur,
Twój sen to wie,
że nie dasz sie.
Głęboko płyń,
walcz i nie giń,
co płytko brodzi,
Ci nie dogodzi,
pamiętaj wręcz szkodzi,
jesteśmy jeszcze młodzi.
Dlatego swoje grasz,
gdy jeszcze masz,
swobodnie pierś do góry,
coraz pełniej chłoń,
odrzucaj wszelkie bzdury,
wyciągam swą dłoń.
wtorek, 06 grudnia 2005
Kiedyś.....musi się udać....
"Największy błąd popełnia ten kto myśląc że może zrobić niewiele-nie robi Nic"

Kiedyś chciałem super być,

póki nie zacząłem tyć....

Dawno już pragnąłem bić,

az zacząłem więcej pić,

i odeszły w zapomnienie pomysły,

jak bańka mydlana się rozprysły....

Gdzie się podziały me ideały????

Chciałem być naprawdę wielki,

jednak mimo wzrostu jestem mały,

a plany tylko we śnie sie rozmazały....

Kiedyś chciałem mądry być....

i zacząłem nawet serio ryć,

ale by normalnym być,

trzeba było sie z tym kryć,

takie wtedy były czasy,

zgrzyty,wrzaski i hałasy.

Zagłuszyłem w sobie wszystko

i upadłem bardzo nisko........

Zapadłem w bardzo długi sen zimowy,

Czy mój upadek jest juz gotowy???

Kiedyś chciałem szybki być,

biegać,skakać:hop hyc hyc!!!

Kariera od małych postępów się otwiera,

tak jak wszędzie od zera do bohatera...

zacząłem i grałem,biegałem i skakałem,

choć nienajlepszy ale radę zawsze dałem,

przebłyski były jednak się skończyły,

a na dodatek kontuzje przyprowadziły,

Kończę już ten słów zbędny tok,będzie lepiej,

wezmę się w garść, zrobię następny krok,niedługo nowy rok:):):):)

wtorek, 22 marca 2005
Krótkie przesłanie
Napisać dobry wiersz to sztuka,
na nic przyda się nauka,
nie pomoże tabliczka mnożenia,
ani wzory i skomplikowane obliczenia,
tzw.coś i natchnienie pożądane,
dam anons że chętnie poszukiwane,
bo zdarza się rzadko,a przydatne jest ogromnie,
niechaj więc jak najczesciej ciągnie do mnie.
Słyszeliście!!Poszukuje bo inaczej to zwarjuje,
dzień bez wiersza jest stracony i rozdarty,
więc kto może nich pomoże,skrytykuje i doradzi,
wtedy lepiej i przyjemniej się pracuje,
gdy widze że jednak kogos to interesuje.
Często młodzi się starają,inni tego nie dostrzegają,
siedzą,piją,zajadają,wciąż i wszędzie narzekają,
nie tędy postęp,nie tędy droga,
z takim myśleniem to życia szkoda,
więc licze na wszelkiej maści pożeraczy,
że każdy z nich choć minimum pracy zadać sobie raczy.
Licznik odwiedzin